Filed under: Bez kategorii
Przezroczyste i szklane słowa. Ściany, które nie istnieją. Korytarze ciągnące się w nieskończoność. Miałam wrażenie, że to tylko senna mara, ale świat kruszy się naprawdę, nieustannie. Śnieg – cichy, ciepły, obcy.
Filed under: Bez kategorii
Strach dotknąć ciebie trącić twój cień palcami lecz stoisz w słońcu zbyt daleko ode mnie Czekam zbieram ślady na piasku zbieram zachody na wodzie zbieram słowa na wietrze zbieram spojrzenia płomienne Ufam nie odwracam się nie odchodzę nie uciekam a nic nie wiem
Filed under: Niektórzy chcą czytać moje wiersze
Samotność patrzy moimi oczami
Nie znam światła, które rani
Chyba całkiem zapomniałam
Jak to się dzieje, że nad ranem
Wszystko jaśnieje promieniami
Nie wiem czemu wciąż w strzępach
Kurzem staram się zamknąć przyszłość
W jednej stronie słowa
Chciałabym być już tutaj
I nie pytać czemu ziemia drży
Pod płaszczem z zielonego płótna
Sen mnie zmorzy, wtedy świat
Potoczy się gdzieś dalej
Zamknę oczy by zobaczyć tęcze
Mars czerwony, jasny
Wbija się w czerń iskrzącą gwiazdami
Krwawi, krwawi – krwi nie starczy
Trzepot skrzydeł po rozdziale
Coś nadjeżdża torami, coś odjeżdża
Nie wiem
Filed under: Niektórzy chcą czytać moje wiersze
cisza we mnie drga
cisza we mnie drga
cisza cicho cicha
cieszy cisza echem
cieszy cisza echem
ciemno jest już będzie
nagłym trzaskiem potrzaskana
nie pozbieram się do rana…
trach!
Filed under: Niektórzy chcą czytać moje wiersze
Zapomniałam
Tak właściwie to zapomniałam.
Pożyczyć zapałkę by podpalić włosy w niebie?
Czy może zapytać: “jak to jest być człowiekiem?”
Zapomniałam – nie dowiem się czy jeszcze jestem.
Pamiętam puste miejsce.
Czy wiesz którędy biegnę?
Jestem wcale
W moim sercu wiele dusz
Kilka różnych twarzy
Wszystko moje – własne
Nie udaje mi się związać
Jednym gestem, słowem
Różnych moich spojrzeń
To rozdarcie zespolone
To jak lot po jednym niebie
W wielu miejscach
W jednym czasie
Kim ja jestem?
Jestem całym światem
I mnie nie ma wcale
Filed under: Niektórzy chcą czytać moje wiersze
Dzisiaj
Myślami jestem gdzieś daleko
Przesłaniam ręką niebo
Wydaje mi się świat
Który mogę zamknąć
Jedną ręką zgarnąć
Jak okruch chleba
Pulsuje niebo srebrnym piachem
Sączą się soki
Zupełnie jawnie
Może zdają mi się tylko krzyki
Jarzą się w mojej nie odkrytej jaźni
Macham bezwiednie dłońmi
Jakby nie było żadnych granic
Nie oczekuję zbyt wiele od słów
Dźwięczą bezdźwięcznie
Nieustannie kłamiąc – jesteś
Coś jak szepty dawnych machin
Skrzypią nienaoliwione zawiasy
Puszczają śruby, pękają gwinty
Oczy twoje gasną, gasną – gasną nagle
Słychać tylko w korytarzu wołanie
Okno jest otwarte
Firanka na dwór wywiana chwieje się
Szare niebo coś nuci w dół ściekając
Klawiatura i nuty
Poranek zbliżając
Czerwień rozmiata
Pomiędzy pedały
Filed under: Niektórzy chcą czytać moje wiersze
Umieć czytać swoje wiersze
To arogancko wołać, że zna się siebie
Kiedy dzierżyciel pióra powie ci:
- moja metafora … zawsze znaczy …
To może będzie miał rację
Kiedy jednak powie ci:
- czytaj mój wiersz tak, bo on znaczy tak …
Nie wierz mu przyjacielu
Każdy wiersz ma swoje maski
Zupełnie jak każdy człowiek
Ma swoje gęby, których nie zna
Dopóki przypadkiem ich nie zauważy
Gdy ktoś woła, że Umie czytać twoje wiersze
To arogancko woła, że zna ciebie
Filed under: Niektórzy chcą czytać moje wiersze
Zginam palce
Na niebie fałdy zebrane
Kłębią się nad przegubem
Nieposkładane
Zdają się przejrzyste
W świetle księżyca
Odbijają moje myśli
Skończyły się echa
Niosą się dźwięki
Spadł okruch chleba
na posadzkę któregoś nieba
Filed under: Życie życiu życiem
Oddech na rzęsach
Sen, który ucieka
Powiedz, czemu znika
Moje serce
W burzy przestworza
Chyba nauczyłam się
Kłamać kłamstwa każdego ranka
Chciałabym się nie wydarzać
Chciałabym zwyczajnie zostawać
z dnia na dzień
Gdzieś w tym i w tamtym czasie
Zataczam kręgi
Wiruję we własnej myśli
I zbiegam po schodach
Z krętej poręczy
Cisną się łzy
coś mi się śni
Na łyżwie piruet
w górę, przed siebie
Nie obejrzę się
Kiedy umrę to na dobre
w każdej jednej drobinie
równie pusta, równie samotna
co w tej chwili
nikt mnie nie uratuje
nikt nie przyjdzie
nikt mnie nie słyszy
nikt nie widzi
przezroczysta i martwa
za dnia, w słońca blasku
nieudana, zła, czarna
Żar, jabłko, koszyk
Pomarańcza
Słomkowy kapelusz
samochód, czerwona plama
i stróżka czerwona
głęboka szrama
w karoserii auta
bez nut – melodia poranka
Filed under: Życie życiu życiem
palcami w struny uderzam
powietrze wiruje w tańcu uniesień
chciałabym zapomnieć kim jestem
wszystkie moje myśli i wszystkie stąpania
po tym czy innym świecie
coś we mnie uderza, wciąż na nowo ucina
coś stoi nade mną, na mnie i depcze moje serca
może to tylko senne mary
a może jedyna rzeczywistość jaka mi się należy
odkąd oddychać zaczęłam musiałam zostać przeklęta
w dniu, w którym otworzyłam oczy zamknęły się nieba
i spadł deszcz, który nie ustaje w swym śpiewie
wiem, że koniec jest jedynie początkiem
a początek to zachód nieustanny i niepowtarzalny
stąpam po cienkich płatkach róż
rozorana własną nienawiścią nie widzę już żadnej innej ścieżki
żadnego innego jutra
sen, który kusi, sen, który wiecznie trwa, sen, który zanuci ci
radość chwili, radość zapomnienia, radość tęczy we wspomnieniach
idziemy razem pod rękę, ja i moje marzenia
idziemy razem, a między nami wbita krwawi siekiera
myślę, że tak już będzie nieustannie
ciągłe łez czesanie, ciągłe wsiąkanie w udawanie kogoś kim nie jestem
w końcu tym kimś się stanę, w końcu zniknę i już więcej się nie pojawię
fale, fale, morskie fale i to niebo – wszystko spadnie tak nagle
tylko dla mnie, tylko jeden świat na mapie się rozmaże, jedna gwiazda zgaśnie
pamiętaj moje piosenki, pamiętaj moje dłonie, zapomnij o tym co nie ważne